Annabelle Minerals – podkład kryjący, róż i puder rozświetlający | makijaż kosmetykami mineralnymi | moja opinia

Przez długi czas byłam odporna na minerały. Mimo że w teorii powinny one dobrze działać na moją mieszaną skórę z trądzikiem i strefą T skłonną do przetłuszczania się. Kiedy w końcu zdecydowałam się je przetestować, w branży kosmetycznej pojawiło się coś bardziej ekscytującego. W końcu mogłam wypróbować minerały dzięki marce Annabelle Minerals. Wśród produktów, które otrzymałam, znalazły się podkład kryjący, róż do policzków i puder rozświetlający. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak się u mnie sprawdziły i czy jestem z nich zadowolona, czytaj dalej 🙂

Podkład mineralny kryjący Annabelle Minerals, Golden Fairest

Muszę wam wyznać, że byłam rozdarta między dwiema opcjami: podkładem matującym lub kryjącym. Ponieważ miałam wiele niedoskonałości do ukrycia, wybór padł na podkład kryjący. Pani z Annabelle pomogła mi w wyborze koloru (na przykład 150 Buff z Revlonu jest odpowiednikiem Golden Fairest).

Wszystkie produkty Annabelle Minerals są zamknięte w przystępnych i ochronnych opakowaniach, które zawierają dozownik zapobiegający rozlaniu. Nie inaczej jest w przypadku tego podkładu. Odcień Golden Fairest to jasny beż z ciepłymi tonami. Posiada jedwabistą, przyjemną konsystencję dzięki drobnemu zmieleniu, które przypomina miękki, aksamitny pyłek. Jestem mile zaskoczona jego kryciem! Można je porównać z podkładami Colorstay; ładnie ujednolica odcień skóry, a jednocześnie bez problemu zakrywa plamy i niedoskonałości.

Pozostawia na powierzchni stosunkowo pudrowy połysk, co nie jest dla mnie korzystne. Jak widać, osadza się na skórze, a nie wtapia w nią. Kiedy nakładałam go za pomocą flat topu od Hakuro, również pozostawiał smugi. Chociaż równomierne rozprowadzenie go było czasem trudne, najbardziej rozczarowała mnie jego trwałość. Po godzinie widziałem, jak się warzy i tworzy na mojej twarzy nieatrakcyjny placek, a także schodzi plamami w newralgicznych miejscach (czoło, nos, boda). Eksperymentowałem z różnymi kremami i podkładami. Rezultat był jednak zawsze taki sam. Być może wersja kryjąca nie nadaje się do mojej problematycznej skóry i zamiast niej muszę kupić matującą?

Róż mineralny Annabelle Minerals, Romantic

Ten róż ma świetną konsystencję, jest jedwabisty i napigmentowany. Najbardziej jednak zachwycił mnie piękny kolor. Jest to subtelny, zgaszony róż – elegancki i naturalnie wyglądający na twarzy. Przy nakładaniu nie podkreśla żadnych plam ani prześwitów; zamiast tego łatwo się rozmywa i pozostawia policzki rozświetlone. Dodatkowo, utrzymuje się przez cały dzień! Ze wszystkich produktów Annabelle, które do tej pory testowałam, ten jest moim ulubionym!

Puder rozświetlający Annabelle Minerals

Drobno zmielony, gładki i przyjemny w dotyku. Po nałożeniu tworzy bardzo subtelną poświatę, ale w mieszance nie ma żadnych drobinek. Niestety, jako rozświetlacz jest praktycznie niezauważalny na skórze, a jako puder na całą twarz – zdecydowanie za ciemny (to taki neutralny beż). A szkoda, bo jego delikatny połysk jest oszałamiający. Ostatnio leżał u mnie nieużywany, ale chyba spróbuję użyć go jeszcze raz jako cienia do powiek.

Moja przygoda z minerałami dopiero się zaczyna i choć na razie nie jestem nimi zachwycona, dam tym kosmetykom jeszcze jedną szansę. Być może skuszę się na matującą wersję podkładu i jakiś inny puder. A może Wy możecie mi polecić jakiś kosmetyk tego typu?

Znacie kosmetyki Annabelle Minerals?

Macie listę minerałów, które lubicie?

Czekam na Wasze komentarze!

Skomentuj ten wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.