#SMARTSHOPPING | Na co warto wydać więcej pieniędzy, na czym nie warto przepłacać | moje sposoby na kosmetyczne oszczędzanie

marca 22, 2018

Mam prawie 39 stopni gorączki - jak informuje mnie mój najlepszy ostatnio przyjaciel, termometr. Dobrze, że część tego wpisu powstała kilka dni temu, bo zapewne mogłybyście przeczytać same "kwiatki". A temat jest poważny, bo dziś, kolejny raz, porozmawiamy sobie o... pieniądzach! 

Też tak macie, że na niektóre kosmetyki jesteście w stanie wydać więcej, a inne kupujecie za grosze? Chciałabym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami i zdradzić kilka moich spostrzeżeń na temat tego, na co warto przeznaczyć większą sumkę, a co lepiej sobie odpuścić. To co? Zaczynamy?

sposoby-na-oszczedzanie


Bo baza jest najważniejsza

Wiecie co? Jeszcze niedawno używałam wyłącznie drogeryjnych podkładów. I na co dzień i od święta wystarczał mi mój ukochany Revlon Colorstay. Miałam potem krótki i burzliwy "romans" z podkładem Catrice, bo zmienili formułę Colorstay'a (smuteczek) i nie był już taki cudowny. 

Na szczęście odkryłam Estee Lauder Double Wear Ligh, który długo był moim ulubieńcem. Był to mój pierwszy podkład z wyższej półki i uwierzcie, poczułam różnicę. To był dla mnie zupełnie nowy wymiar makijażu. Piękne, satynowe wykończenie, dobre krycie i brak uczucia ciężkości, warzenia, podkreślania porów - a tego doświadczałam niemal zawsze, gdy używałam podkładów drogeryjnych. No i co ważne, nie utleniał się i miał wprost rewelacyjną trwałość. Nie musiałam się więcej martwić o to, że za chwilę będę się błyszczeć jak dyskotekowa kula. Mało tego, wreszcie przestałam używać mocno matujących pudrów ryżowych i bambusowych, a moja cera jest mi za to bardzo wdzięczna. 

Gdy skończył się mój ulubiony Double Wear, sięgnęłam bo kolejny podkład marki selektywnej - Smashbox Studio Skin. Póki co, jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona (na pełną recenzję musicie jeszcze poczekać).

Do czego zmierzam? Bez dobrego, porządnego podkładu nie ma mowy o ładnym, trwałym makijażu. Nie mówię, że drogeryjne podkłady są złe. Bo nie są. Trafiają się przecież perełki, ale przyznam Wam, że dopiero teraz zauważyłam, jak wielka jest różnica między chociażby Smashboxem, a podkładem z Catrice, czy Maybelline. Cera jest ujednolicona, widoczność porów zminimalizowana, ale nie ma efektu maski. Na dobrym podkładzie świetnie się pracuje produktami do konturowania, wszystko wygląda po prostu lepiej, nieskazitelnie. A sam makijaż jest trwały i dopracowany. Moim zdaniem warto trochę odłożyć i kupić dobry, porządny podkład. 

smashbox-contour-kit-opinie


Tajemnica pewnego bronzera

Dobra, ustaliłyśmy sobie, że podkład to podstawa dobrego makijażu i swego rodzaju płótno pod kolejne kosmetyki. A skoro już o tym mowa... Zdradziłam swojego kolejnego, drogeryjnego pewniaka - bronzer Kobo z paletą do konturowania ze Smashboxa. Dlaczego? Produkt z Kobo, choć kolor ma niewątpliwie idealny (Nubian Desert) i jak widać, darzyłam go dużym uczuciem, to było to uczucie trochę nieodwzajemnione. Owszem, kontur wyglądał ładnie... przez pierwsze kilka godzin. Po 3-4 godzinach zwyczajnie znikał i nie było po nim śladu. A z czasem zaczęły mi się pojawiać drobne wypryski w miejscu, gdzie go nakładałam. 

Buzię mam nieco pyzatą, więc nie wyobrażałam sobie, żebym miała zrezygnować z konturowania. Dlatego, korzystając z promocji w Sephorze, kupiłam paletę ze Smashboxa. I co? I jest miłość! Kilka ruchów i mam piękny, naturalnie wyglądający kontur. Produkt idealnie stapia się z cerą, nie muszę go tysiąc razy dokładać, nie robi żadnych plam. I jest trwały, efekt widać po bitych 10 godzinach, czyli aż do zmycia makijażu wieczorem. Tak, wydać trochę więcej i mieć produkt, który praktycznie "sam maluje", utrzymuje się cały dzień i nie wywołuje na skórze niespodzianek. 

tanie-tusze-do-rzes


Na czym można oszczędzić?

Miałyście kiedyś superdrogi tusz do rzęs? No właśnie... ja nie miałam. Dlaczego? Bo te z drogerii robią robotę i nie potrzebuję nic ponad to. Całkowicie spełniają moje oczekiwania. Od lat używam L'oreal Volume Million Lashes So Couture i jest to najlepszy tusz, jaki kiedykolwiek miałam. Ostatnio dołączył do niego Paradise, który jednak niestety bardzo szybko zasycha, ale przez pierwsze 2-3 tygodnie daje świetne efekty. 

Albo rozświetlacz. Serio, ten mój z Too Faced, czy nawet słynna Mary Lou mogą buty czyścić kultowym produktom z My Secret. Wiecie, że serduszko z Too Faced i Mary Lou nie dają wcale efektu idealnej tafli? Gołym okiem dostrzegalne są drobinki, a chyba niewiele osób lubi taki mało subtelny efekt. 

jak-zaoszczedzic-na-kosmetykach

Pomadki... to temat rzeka i chyba jestem ostatnią osobą, która może kogokolwiek "pouczać" w temacie oszczędzania na tych kosmetykach. Ale wierzcie mi, testowałam wiele pomadek, z różnych półek cenowych. I na przykład pomadki matowe z Golden Rose niczym nie ustępują wychwalanym pod niebiosa, kultowym "MACzkom". Trwałość jest porównywalna, jedyna różnica to aplikacja, bo te z GR są trochę tępe w konsystencji, ale za tę cenę nie możemy mieć o to pretensji. A jeśli chcecie mieć fajną, trwałą pomadkę, która nie wysusza ust i estetycznie się "zjada", wcale nie musicie wydawać milionów monet na ABH, Hudę, czy Kat. Spokojnie możecie sięgnąć po zestaw K*Lips i cieszyć się pięknym makijażem ust.
czy-warto-kupic-pomadke-mac

moje-sposoby-na-oszczedzanie

Mam nadzieję, że to nie był mój najbardziej bełkotliwy i bezsensowny wpis, bo nie jestem pewna, czy udało mi się przekazać dokładnie to, co chciałam ^^. Przypominam, że wpis powstał we współpracy z cudownymi blogerkami, dzięki akcji #SMARTSHOPPING!

Zajrzyjcie koniecznie do:
Natalki - elfnaczi.pl
Magdy – joyofjelly.pl
Magdy – delishe.pl
Patrycji – beautypediapatt.pl
Kingi – gorzela.pl

Jakie są Wasze sposoby na kosmetyczne oszczędzanie?
 Na co jesteście w stanie wydać więcej, a co wolicie sobie odpuścić?
Czekam na Wasze komentarze ;)

Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: