Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick | Matowa pomadka | moja opinia + zamiennik | czy warto kupić?

listopada 02, 2017

Jeśli śledzicie uważnie wydarzenia ze świata beauty, na pewno wiecie, jak wielki hype towarzyszył wejściu marki Kat von D Beauty do polskiej Sephory.  Już w czerwcu odbył się event na Zamku Królewskim w Warszawie, samo miejsce dodaje prestiżu! Na premierową konferencję zaproszona została cała youtubowa śmietanka, blogerki i influencerki. W wydarzeniu uczestniczyła nawet sama Kat von D wraz ze swoją ekipą. Wszystko to sprawiło, że wiele z nas z ciekawością oczekiwało momentu pojawienia się produktów marki w sprzedaży.

kat-von-d-matowa-pomadka

Sama Kat z pewnością jest oryginalną osobowością, kobietą o charakterystycznym stylu, która na początku była znana jako wybitna tatuażystka. Nie dziwi więc design jej produktów, który nawiązuje do gotyku (osobiście nie jestem fanką tych opakowań, ale nie można im na pewno odmówić tego, że zwracają uwagę swoim wyglądem).

Zdecydowałam się więc na zakup pomadki matowej w płynie od Kat von D. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moją opinią na jej temat i odpowiedzieć na pytanie, czy warto wydać ją kupić za prawie 90 zł.

kat-von-d-lovecraft

Kolor 

Długo nie byłam w stanie wybrać koloru. Przeglądałam (jak zawsze przed zakupem online) swatche na Youtube i na blogach. Padło na kolor Lovecraft - zgaszony, brudny róż. Dla mnie jest to idealny kolor zarówno na co dzień, jak i na wieczór, uniwersalny, pasujący do właściwie każdego makijażu. Odcień ten ciężko uchwycić na zdjęciach, w różnych warunkach oświetleniowych potrafi wyglądać inaczej. Ale starałam się uwiecznić ten kolor możliwie najbardziej zgodnie z rzeczywistością. 

kat-von-d-everlasting-liquid-lipstick

Konsystencja i aplikacja

Pomadka od Kat von D wyposażona jest w niezwykle precyzyjny aplikator, ma przyjemny, lekko waniliowy zapach, charakterystyczny dla wielu pomadek w płynie. Konsystencja kremowa, absolutnie nie wodnista, ale jednocześnie nie jest zbyt gęsta. Po prostu w punkt - z taką pracuje mi się zdecydowanie najlepiej. Pigmentacja - petarda! Już jedna bardzo cieniutka warstwa pozwoli na uzyskanie pełnego krycia. Zastyga do pełnego matu (ale nie kredowego i suchego), ale nie dzieje się to w tempie ekspresowym, więc można sobie pozwolić na drobne poprawki. Dokładanie produktu nie powinno skutkować uzyskaniem efektu skorupy, więc po posiłku można delikatnie uzupełnić braki.

Trwałość i komfort użytkowania

Pomadkę nosi się naprawdę komfortowo. Nie wysusza bardzo ust, ale przy codziennym użytkowaniu zalecam peeling ust i ich intensywne nawilżanie. Muszę tylko wspomnieć, że po 6 godzinach noszenia można już odczuwać ściągnięcie. Na ustach jest prawie niewyczuwalna, jest całusoodporna, ale potrafi zostawić minimalne ślady na szklankach. 

Przejdźmy jednak do najważniejszego. Osobiście jestem zawiedziona trwałością. Po wszystkich ochach i achach, wielkich zachwytach, spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Nie łudźcie się, że pomadka przetrwa porządny, tłusty obiad. Nawet przy drobniejszych posiłkach potrafi się zjeść od środka. Na szczęście zjada się równomiernie (przynajmniej mój kolor, który jest zbliżony do naturalnej czerwieni wargowej) i plusem jest to, że można ją delikatnie dołożyć.  Nie łuszczy się, nie kruszy. Ale uważam, że w cenie 90 zł mamy prawo oczekiwać nieco lepszej trwałości. No i nie wiem, czy mocniejsze kolory będą się zjadać w równie estetyczny sposób, co moja Lovecraft.

kat-von-d-lovecraft-dupe

Zamiennik

Jeśli śledzicie moje Instastories, być może pamiętacie, że w ramach tego samego zamówienia, "kliknęłam" pomadkę Sephora Cream Lip Stain w kultowym numerze 13. I całkiem przypadkowo trafił mi się niemal idealny zamiennik pomadki Kat von D. Żeby dostrzec różnicę, trzeba się naprawdę mocno przyglądać w świetle dziennym. Raz nawet pomalowałam górną wargę jedną, a dolną drugą - nikt nie był w stanie zauważyć, że noszę dwie różne pomadki. Pomadka z Sephory wpada w delikatnie chłodniejsze, fiołkowe tony, jest też bardziej płynna. Ma nawet podobny zapach do tej z Kat, równie precyzyjny aplikator, ale oczywiście mniejszą gramaturę. Komfort noszenia jest na zbliżonym poziomie. Jednak pomadka z Sephory jest bardziej trwała. Po zjedzeniu obiadu nie trzeba biec do łazienki i jej poprawiać, bo kolor nadal się utrzymuje. Co ciekawe, zostawia wyraźniejsze ślady na szklankach, czy po całusach. 

kat-von-d-lovecraft-swatch

Podsumowanie

Mimo tego zawodu dotyczącego trwałości, bardzo polubiłam tę pomadkę. Przede wszystkim za kolor, łatwość aplikacji, komfort noszenia, możliwość dokładania. Ale uważam, że cena pomadki Kat von D jest zbyt wysoka. Gdyby kosztowała ok. 60-70 zł - nie narzekałabym tak na tę trwałość. Być może skuszę się jeszcze na odcień Lolita w przyszłości, ale mówiąc szczerze, większą ochotę mam na te pomadki z Sephory ;) Co nie zmienia faktu, że pomadkę od Kat uważam za bardzo fajną i często jej używam. Jednak jeśli szukacie trwałości nie do zdarcia, to zainteresujcie się innymi markami. 
Co myślicie o kosmetykach Kat von D?
Może macie w swojej kolekcji jakieś produkty tej marki?
Albo myślicie o zakupie?
Dajcie znać w komentarzach ;)


Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: