Seria Ślubna | moja stylizacja: suknia, fryzura, makijaż, dodatki

sierpnia 07, 2017

Niecałe dwa miesiące temu powiedzieliśmy sobie z (już) mężem sakramentalne "tak". Muszę Wam się jednak do czegoś przyznać... Nigdy nie miałam marzeń związanych ze ślubem, nie wyobrażałam sobie, że powinien wyglądać tak, czy inaczej. Krótko mówiąc - z całą pewnością nie jestem dziewczyną, która snuje wizje o sobie, ubranej w ogromną, szeleszczącą podczas chodzenia "bezo - princessę", otoczoną dodatkami w kolorze pudrowego różu i diademem na głowie. Ba, nawet nie bardzo miałam ochotę na welon. 



Ślub zaplanowany był na 10 czerwca, ale poszukiwania sukni ślubnej rozpoczęłam pod koniec 2016 roku. Jeżeli planujecie w najbliższym czasie ceremonię, zorientujcie się, jaki jest czas oczekiwania na realizację zamówienia sukni, jeśli planujecie suknię uszyć, dowiedzcie się, jak z dostępnością terminów w wybranym przez Was miejscu. W moim przypadku na termin czerwcowy musiałam zapisać się pod koniec grudnia 2016 roku. Później zabrakłoby już miejsc. 

Miałam w głowie luźne pomysły odnośnie tego, jak chciałabym wyglądać tego dnia. Jeśli chodzi o suknię, wymarzyłam sobie koronkową górę i gładki, zwiewny dół. Byłam w kilku miejscach w Lublinie, jednak podczas przymiarek zupełnie nic nie przykuło mojej uwagi. Wszystkie mierzone przeze mnie suknie wydawały mi się jakieś takie ciężkie i przytłaczające. Trafiłam na szczęście do Lady in White w Lublinie, gdzie od razu spodobały mi się właściwie wszystkie wystawowe modele. Najfajniejsze było to, że mogłam sobie dowolnie modyfikować wszystkie elementy - tak właśnie powstał mój indywidualny projekt ;).

suknia-slubna-lublin

mietowy-bukiet-slubny

Na górze koronka, bogato zdobiony, dość głęboki dekolt i zwiewny dół, z jedwabnego muślinu, na to jedna warstwa delikatnego, jak mgiełka tiulu, żeby delikatnie podnieść dół i nadać mu lekkości. Suknia była bardzo wygodna, nic mnie nie uciskało, nie drapało, nie gniotło. Zarówno koronki, jak i siateczka były bardzo przyjemne w dotyku.

panny-mlode-lublin

Przy tak bogato zdobionej górze zrezygnowałam z biżuterii na szyi. Postawiłam na delikatne, złote kolczyki, które dostałam od męża na nasze pierwsze, wspólne Święta i ozdobę do włosów, która zrobiła furorę i dostaję na jej temat mnóstwo pytań. Ten złoty wianuszek to dzieło cudownej Anelis Atelier. Początkowo myślałam o wianku z żywych kwiatów, jednak obawiałam się, że podczas czerwcowych upałów ta opcja się nie sprawdzi. Ten wianuszek okazał się strzałem w dziesiątkę. Idealnie wpasował się w romantyczny styl sukni ślubnej, nie dominował, stanowił subtelną ozdobę mojej ślubnej fryzury.

ozdoba-do-wlosow-zloty-wianuszek
Wesele Lublin usługodawcy


Stylizacja ślubna 2017
klasyczne-obraczki

Odnośnie fryzury miałam w zasadzie tylko dwa wymagania. Luźne, romantyczne upięcie i warkocz, w który wpleciona byłaby ozdoba. Moje życzenie spełniła Aldona z Salonu Syrena. W tym upięciu czułam się bardzo dziewczęco i wiedziałam, że wszystko będzie ze sobą fajnie grało. Serdecznie polecam Wam umówienie się na próbną fryzurę oraz makijaż, najlepiej tego samego dnia, by przekonać się, że faktycznie wszystko jest ze sobą spójne. Poza tym, czasami nasze wyobrażenie o fryzurze, czy makijażu, skonfrontowane z rzeczywistością, powoduje diametralną zmianę decyzji, bo okazuje się, że wcale nie czujemy się w tym dobrze. 

fryzura-slubna-aldona-oleksy

No i oczywiście makijaż. Postanowiłam oddać się w ręce osoby, która zajmuje się wizażem zawodowo. Niektórzy w moim otoczeniu byli bardzo zdziwieni - przecież potrafię się pomalować i wychodzi mi to całkiem dobrze. Owszem, kiedy mam czas, nikt mnie nie "goni", umiem wykonać makijaż, także na wielkie wyjście. Jednak w sytuacji stresowej (a takie bywają ostatnie godziny przed ślubem), w pośpiechu, pod presją czasu, coś mogło pójść nie tak. Dlatego znalazłam Kasię (Katarzyna Kręglicka Makeup), która cierpliwie i ze spokojem spełniła wszystkie moje, bardzo zresztą wygórowane oczekiwania (np. moja obsesja na punkcie ładnych brwi :D). Postawiłyśmy na mocne oko i delikatne usta w kolorze nude (Anastasia Beverly Hills - Crush). Użyłyśmy mieszanki podkładów Makeup Atelier Paris i Estee Lauder Double Wear, cienie w kolorach brązu, brzoskwini i burgundu, z mieniącym się pyłkiem na środku powieki, cienką kreskę eyelinerem i rzęsy Ardell Demi Wispies. Żałuję, że nie mam więcej zdjęć ze zbliżeniem na makijaż, bo wszystkim bardzo się podobał, a ja chciałabym go kiedyś odtworzyć ;)

makijaz-slubny-lublin

Zwieńczeniem całego look'u były paznokcie. Miał być to baby boomer z delikatnie mieniącym się złotym pyłkiem na palcu serdecznym, ale pomimo, że paznokcie były dość ładne, to jednak spodziewałam się fajniejszego efektu. Przede wszystkim przejście między kolorami było bardzo słabo widoczne...

baby-boomer-slubny

A na koniec - podwiązka (Anelis Atelier). Piękna, z delikatną koronką, aż żałuję, że nie mam jej zdjęcia, jak pięknie leżała na nodze ;P

koronkowa-podwiazka
koronkowa-podwiazka

* Autorem zdjęć ślubnych jest Marcin Kamiński. O tym, czym kierowaliśmy się przy wyborze usługodawców i moje spostrzeżenia przeczytacie w kolejnych częściach Serii Ślubnej ;)

To już wszystko na dziś. Co myślicie o mojej stylizacji? 
Macie jakieś swoje wizje siebie w tym wielkim dniu? 
Koniecznie podzielcie się inspiracjami ;)

Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: