Moja toaletka i organizacja kosmetyków | Brimnes - IKEA

lutego 12, 2017

O własnej toaletce marzyłam od dawna, wielokrotnie wzdychałam do zdjęć z Pinteresta, czy Instagrama, a nawet zdarzało mi się oglądać room tour'y na YT, podziwiając kosmetyczne kąciki różnych beauty guru. Niestety, w mieszkaniu studenckim nie miałam warunków (ani funduszy), dlatego za toaletkę przez lata służyła mi... łazienkowa komoda z... Biedronki. Wiecie, taka z wiklinowymi koszykami. To rozwiązanie sprawdzało się naprawdę średnio, było zwyczajnie niewygodne, a malutkie szufladki z trudem mieściły moje kosmetyczne "zbiory". Dlatego, gdy tylko pojawiła się taka możliwość - postanowiłam spełnić swoje marzenie :)

toaletka Brimnes IKEA

toaletka IKEA Brimnes

Długo zastanawiałam się nad tym, którą toaletkę wybrać. Na początku miała być to słynna Malm z IKEA, ale ostatecznie postawiłam na toaletkę o mniejszych gabarytach  - Brimnses i małą komodę Malm. Ponieważ w sypialni zamontowane są półki we wnęce - wybrana przeze mnie opcja okazała się zupełnie wystarczająca. Do toaletki dobrałam stołek z IKEA, na podłodze leży biały, "futrzany" dywan - także z IKEA.


Brimnes podzielona jest na dwa segmenty. Szufladę i podnoszony blat, na którym zamocowane jest dobrej jakości lustro. Dzięki temu jestem w stanie ocenić makijaż również z dalszej perspektywy. 



Na toaletce stoi organizer z Biedronki (ale chcę go wymienić na coś lepszej jakości ze sklepu anela.pl.) Umieściłam w nim kredki do ust i oczu (niestety nie jest to idealne rozwiązanie, ale grunt, że nie wypadają :D), przed wykonywaniem makijażu stawiam sobie tam podkłady i gąbeczki typu BB - by mieć je w tym czasie pod ręką. 


Na wierzchu stoi również lusterko (notabene również nadaje się do wymiany, ale wciąż o tym zapominam - może jakieś polecacie?). 

Następnie mamy pędzle, które przechowuję w białych osłonkach na doniczki. W jednym "pojemniku" pędzle do twarzy, w drugim do oczu. Myję je dwa razy w tygodniu i dezynfekuję, aczkolwiek wiem, że powinny być schowane. Jednak tak mi jest wygodniej - nie przyszedł mi do głowy patent, jak je schować, by jednocześnie mieć je pod ręką. 

organizacja kosmetyków

W szufladzie przechowuję palety cieni oraz jedną paletę róży. 



Przejdźmy teraz do tego, co kryje się pod tym podnoszonym blatem. Został tu zastosowany podział na przegródki. W pierwszej są produkty do ust - tradycyjne szminki oraz matowe pomadki w płynie. Oprócz tego, schowałam w tym miejscu korektory.



W kolejnej przegródce mamy produkty do oczu i brwi. "Mieszkają" one w organizerze z Biedronki. 


moja toaletka

Następna jest przegródka z pudrami, różami, rozświetlaczami. Przechowuję tu również zestawy do makijażu ust z Lovely. 


W ostatniej przegródce są produkty do konturowania - bronzery. Niestety trochę trudno po nie sięgać, więc muszę zastanowić się nad innym rozwiązaniem.


W komodzie Malm przechowuję kosmetyki, których aktualnie nie używam (czekają na testy), różne urodowe gadżety i bibeloty, szczotki do włosów. Komoda wymaga organizacji, planuję zakup pojemników lub koszyczków - w tej chwili nie nadaje się do pokazania ;P


Na wierzchu stoi mój ulubiony obecnie krem do twarzy na dzień z Eveline, płyn micelarny z Garniera, płyn dwufazowy (który już się kończy) z Nivea, tonik z firmy Vianek (niestety dla mnie to totalny bubel...) oraz krem do rąk i waciki kosmetyczne. Do sypialni wpada naprawdę minimalna ilość światła, rolety podnosimy tylko w weekendy - czekam na lato, żeby zaznać trochę naturalnego światła również na tygodniu ;) Dlatego z kosmetykami stojącymi na wierzchu totalnie nic złego się nie dzieje. 

I jak podoba Wam się moja toaletka? Może coś byście zmodyfikowały? Czekam na Wasze sugestie i komentarze :) Lubicie tego typu posty? W przyszłości chciałabym wprowadzać więcej tematów z zakresu "home decor", co Wy na to?

Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: