Too Faced Sweet Peach Palette | recenzja, swatche, makijaż

września 02, 2016

Cześć :)

Choć wakacje już się skończyły, lato trwa w najlepsze. Przed nami kolejny ciepły i słoneczny weekend. Dlatego chciałabym zaprezentować Wam pachnącą brzoskwiniami paletę marki Too Faced o wdzięcznej nazwie Sweet Peach.
Too Faced Sweet Peach recenzja

Warto wspomnieć, że Sweet Peach to paleta z tzw. edycji limitowanej. Gdy tylko weszła do Sephory, świat oszalał na jej punkcie. Została wyprzedana w rekordowo szybkim tempie i wiele kobiet odczuwało niedosyt, ponieważ nie udało im się tej "Brzoskwinki" zakupić. Przedstawiciele marki Too Faced byli zaskoczeni ogromnym sukcesem sprzedażowym i obiecali, że paleta powróci na półki tak szybko, jak to będzie możliwe. Oficjalne stanowisko marki Too Faced w tej sprawie: * KLIK *

Too Faced Sweet Peach opinie


Sweet Peach utrzymana jest w stylistyce podobnej do jej poprzedniczek. W metalowej kasetce zamykanej na magnes kryje się 18 cieni w kolorach nawiązujących do odcieni brzoskwini - znajdziemy tu ciepłe brązy, brzoskwiniowe beże, róże, koral, a nawet odcienie fioletu. Niektóre dziewczyny narzekały, że tak naprawdę nie ma tu zbyt wiele typowo brzoskwiniowych cieni, ale sądzę, że paleta to taka wariacja na temat owoców lata.

Stylistyka opakowań Too Faced jest może trochę przesłodzona i ocierająca się o kicz, ale osobiście mi to nie przeszkadza. Podoba mi się efekt ombre zastosowany zarówno na kartonowym opakowaniu i właściwej palecie z cieniami, a także delikatne tłoczenia charakterystyczne dla czekoladek Too Faced. Jakby tej słodyczy było mało, producent chwali się, że cienie mają zapach słodkiej brzoskwini. I owszem, tak jest, ale to taka raczej chemiczna brzoskwinia. Jeśli miałabym wskazać, który zapach bardziej mi się podoba: Chocolate Bar czy Sweet Peach - bez wahania wybiorę tę pierwszą.



Najpoważniejszą wadą palety jest to, że w przeciwieństwie do poprzedniczek, najjaśniejsze i najczęściej używane cienie mają rozmiar taki, jak pozostałe. W Peaches 'N Cream już widoczny jest delikatny ubytek i trochę mnie to martwi - jest to bowiem cień, który stosuję na całą powiekę jako baza pod pozostałe.

Jeśli już mówimy o cieniach - ich jakość jest zdecydowanie lepsza, niż w palecie Chocolate Bar, a przecież klasyczna czekoladka prezentowała wysoki poziom. Pigmentacja, łatwość blendowania, możliwość budowania koloru - to czysta poezja. Mamy tu szeroki wachlarz wykończeń. Od aksamitnych w konsystencji matów, przez masełkowate cienie opalizujące, satynowe, z drobinkami, a nawet duochrom. Trzeba też przyznać, że kolory zostały dobrane tak, byśmy mogli stworzyć zarówno neonowy,  letni, koralowo-brzoskwiniowy look, delikatny, klasyczny makijaż dzienny, a także wieczorowe, ciemne smoky.

Kolory
______________

White Peach - bardzo jasny, rozbielony beż o satynowym wykończeniu
Luscious - ciemniejszy, delikatnie złotawy, metaliczny beż
Just Peachy - duochrom, róż mieniący się na złoto
Nectar - zgaszony, kremowy, jasny żółty o delikatnie metalicznym wykończeniu
Cobbler - średni brąz wpadający nieznacznie w miedź
Candied Peach - matowy koral z drobinkami mieniącymi się na srebrno-różowo
Peaches 'N Cream - jasny, matowy, kremowy beż - świetny kolor bazowy
Georgia - brzoskwiniowy mat wpadający delikatnie w różowawe tony
Bless Her Heart - jeden z najbardziej oryginalnych kolorów, jakie widziałam, metaliczne khaki opalizujące delikatnie na złoto
Tempting - satynowa czerń ze srebrnymi drobinkami - nie jest to bardzo głęboka czerń
Charmed, I'm Sure - matowy brąz o neutralnej tonacji
Bellini - przepiękny, metaliczny brudny róż, mieniący się na złoto-beżowo
Peach Pit - śliwkowy, satynowy brąz
Delectable - ciemny fiolet wpadający w brąz (jest to najgorszy cień w palecie, suchy i niedosatecznie napigmentowany)
Puree - matowy, jasny, ciepły brąz
Summer Yum - matowy, rudy brąz - piękny kolor
Talk Dearby To Me - grafit z drobinkami mieniącymi się na fiolet, róż i srebro (sucha konsystencja i dość słaba pigmentacja)

Too Faced Sweet Peach swatche
Too Faced Sweet Peach kolory

Trwałość
______________
Cienie bardzo długo utrzymują się na powiekach, nakładam je zawsze na bazę w postaci korektora. Nie zbierają się w załamaniach, nie tracą na intensywności. Makijaż wytrzyma calutki dzień i będzie prezentował się ładnie i świeżo. Przypomnę tylko, że mam dość tłuste powieki, jednak w tym wypadku nie jest to żadnym problemem.

Aplikacja
______________
Tylko dwa cienie są słabiej napigmentowane i mają suchą, niezbyt przyjemną w aplikacji konsystencje. Pozostałe są miękkie, aksamitne. To chyba moje pierwsze cienie (oprócz Makeup Geek), które blendują się dosłownie jak marzenie. Nie robią plam, nie zanikają, można je swobodnie budować, tworzyć delikatną mgiełkę koloru. Praca z nimi to czysta przyjemność. Myślę, że dla osób, które stawiają swoje pierwsze kroki w makijażu,
paleta byłaby świetnym prezentem.

Podsumowanie
_______________
Jak nietrudno zgadnąć - jestem zachwycona tą paletką. Dobór kolorów jest dobrze przemyślany, możemy nią wykonać pełny makijaż oka, aplikacja nie sprawia żadnych problemów, jest uniwersalna. Ładnie pachnie i cieszy oko. Niestety cena jest dość wysoka, ale warto polować na zniżki w Sephorze - ja kupiłam ją 20% taniej.

Na zakończenie pokażę Wam przykładowe makijaże wykonane za pomocą Too Faced Sweet Peach
Too Faced Sweet Peach makijaż

brzoskwiniowy makijaż oka

Jak podoba się Wam ta paleta? Będziecie czekać, aż wróci do oferty Too Faced?

Ściskam, do następnego :)


Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: