Haul kosmetyczny | wakacyjne nowości | pierwsze wrażenia | Benefit, Inglot, Golden Rose, M Brush, Bell, Blend it!

lipca 31, 2016

Cześć :)



Pracowałam dość długo nad recenzją palety Too Faced Sweet Peach, ale jakiś chochlik wykasował mi wszystkie zdjęcia! Post będzie niebawem, muszę tylko go ponownie odpowiednio "obfocić" :)

Dzisiaj przychodzę do Was z luźnym postem - pokażę Wam, co ostatnio wpadło w moje ręce i podzielę się pierwszymi wrażeniami na temat niektórych produktów (nie wszystkich jeszcze używałam).



Inglot Makeup Fixer
____________
Mgiełka, której zadaniem jest utrwalenie, scalenie wszystkich warstw makijażu i zniwelowanie efektu pudrowości. Kupiłam mniejszą pojemność, 50 ml w cenie 21 zł, żeby przekonać się, czy warto zainwestować w wersję większą (150 ml). Na jej temat z pewnością pojawi się wpis, ale najpierw muszę ją przetestować ;)

Inglot Makeup Fixer
Benefit The Porefessional 
_____________
Podobnie jak w przypadku inglotowskiej mgiełki - zanim zdecyduję się na produkt pełnowymiarowy, muszę sprawdzić, jak się będzie u mnie spisywała. Ostatnio podjęłam walkę z rozszerzonymi porami i zaskórnikami, błyszczeniem strefy T, migrującym i ważącym się podkładem. Ta baza ma przynajmniej trochę poprawić wygląd mojego makijażu, który z racji wykonywanej przeze mnie pracy, musi być nieskazitelny przez cały dzień. Cena miniatury w Sephorze to 55 zł.

Benefit The POREfessional

Bell Moroccan Dream - matowa pomadka w płynie
______________
Pomadka dostępna jest w Biedronce w cenie ok. 9 zł.  Wybrałam sobie 01 - brzoskwiniowego nudziaka, bo w mojej kolekcji jeszcze takiego koloru nie miałam, a bardzo chciałam mieć. Bałam się, że nie będzie mi pasował, ale na szczęście wygląda całkiem ładnie. Trzeba też przyznać, że opakowanie pomadki cieszy oko - śliczna jest ta złota aplikacja na zakrętce. Wygodny aplikator i kremowa konsystencja pozwalają na precyzyjne obrysowanie konturu ust. Jej pigmentacja mogłaby być lepsza. Na ustach jest właściwie niewyczuwalna. Nie tworzy skorupy, nie ściąga i nie wysusza ust. Trwałość na 3+, ale nie zjada się brzydko - chociaż może jest to kwestia koloru. Ma bardzo ładny zapach.



Golden Rose Mineral Teraccota Powder 
______________
Od jakiegoś czasu rozglądałam się za bronzerem w ciepłej tonacji kolorystycznej, którym mogłabym trochę ocieplić twarz. W końcu są wakacje, czemu by nie dodać sobie trochę opalenizny? Nie wystawiam twarzy na słońce, dlatego jest sporo jaśniejsza od reszty ciała, bronzer wydawał się więc strzałem w "10". Mój wybór padł na osławiony nr 04 - ciemniejszy, lekko brązowy beż, absolutnie nie ceglasty, o satynowym wykończeniu, który nadaje efektu skóry muśniętej słońcem. Nie ma żadnych drobinek, ale bardzo subtelny, satynowy blask, który wygląda naturalnie - nie jest to błysk jaki dają rozświetlacze. Dostępny na stoiskach Golden Rose w cenie 25 zł, ale  wart jest tej ceny. Na skórze wygląda jak kosmetyk z wysokiej półki :) Nie jest to produkt do konturowania!


Golden Rose Mineral Teraccota Powder 04


Blend it! zestaw dwóch gąbek do podkładu i korektora
________________
Moja Miracle Sponge z Real Techniques przeżywa swoje ostatnie momenty i postanowiłam spróbować czegoś innego. Jeszcze nie używałam tych gagatków, więc są to prawdziwe świeżynki. Możecie się spodziewać porównania z gąbką z RT, ale najpierw muszę ich trochę poużywać :) Kupione w Mintishop, cena ok. 30 zł - obecnie w promocji.

Blend it! sponge
M Brush by Maxineczka - 05
________________

MBrush 05
Do tego zakupu przymierzałam się długo i nie wiedziałam, czy się zdecyduję. Pozłacane skuwki, pędzle ręcznie wykonywane w Japonii - brzmi ekskluzywnie i ma swoje odzwierciedlenie w cenie. Postanowiłam jednak spróbować, po części z ciekawości, czy naprawdę będzie aż tak dobry, po części dlatego, że cenię Maxineczkę i oglądam jej kanał od dawna. Inną kwestią jest to, że pędzle Maxi są porównywalne jakościowo (jeśli nie takie same) ze słynnymi pędzlami Hakuhodo, których ceny są nieporównywalnie wyższe. Czy warto wydać ok. 75 zł na pędzel do blendowania cieni? Powiem tak: włosie jest niezwykle miękkie, Zoeva przy nim wydaje się drapać ;). Przekłada się to na komfort pracy i efekty, który możemy uzyskać za pomocą tego pędzla. Nigdy wcześniej nie udało mi się w tak szybki i przyjemny sposób osiągnąć delikatnej chmurki koloru w załamaniu powieki. Pędzel jest zresztą uniwersalny - nałożymy nim rozświetlacz, wykonturujemy nos. Możemy nim tak naprawdę wykonać cały makijaż oka - jest jednocześnie precyzyjny i pięknie blenduje. Za jakiś czas na pewno skuszę się na innego M Brush'a - tym razem do twarzy :)



Co myślicie o tych produktach? Miałyście któryś z nich?






Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: