Ulubieńcy stycznia i lutego

marca 07, 2016


Hej :) 

Ostatnio nie narzekam na nadmiar wolnego czasu. Ale przygotowałam post dotyczący ulubionych produktów poprzednich dwóch miesięcy. Mam nadzieję, że znajdziecie tu coś dla siebie :) Zapraszam!


Vichy – woda termalna
Małe, wydajne opakowanie. Daje naprawdę fajny efekt odświeżenia. Stosuję ją do spryskiwania pędzla Hakuro H50. Lekko zwilżonym pędzlem stempluję podkład na twarzy. Pędzel pochłania dzięki temu mniej produktu, a sama aplikacja staje się łatwiejsza. Czasami spryskuję twarz już po skończonym makijażu, aby „zdjąć” efekt pudrowości i scalić wszystkie warstwy makijażu, co poprawia jego wygląd i trwałość.
Jedyny minus – atomizer. Czasami zdarza się, że poleci na nas naprawdę spora kropla, zamiast mgiełki.


La Roche Posay – Żel do mycia twarzy Effeclar i Effeclar Duo+
Seria Effeclar ma chyba tyle samo zwolenników, co przeciwników. Jedni chwalą pod niebiosa, drudzy równają z ziemią. Ja jednak wiem jedno. U mnie sprawdzają się znakomicie. Mam cerę mieszaną, skłonności do zaskórników, błyszczenie w strefie „T”, rozszerzone pory, czasem pojawiają się uciążliwe niedoskonałości. Żel jest bardzo łagodny, nie wysusza, tak jak inne żele, które do tej pory stosowałam, delikatnie, ale bardzo dokładnie myje, nie podrażnia oczu, nadaje się do demakijażu (po uprzednim zmyciu mascary oczywiście ;) ). Effeclar Duo+ to mój Święty Graal na pojawiający się „raz w miesiącu” wysyp grudek na czole, sprawdza się na zaognione, zapalne zmiany . Ma właściwości złuszczające i przy regularnym stosowaniu przeciwdziała powstawaniu zaskórników. Jest ratunkiem, gdy moją cerę zapcha jakiś kosmetyk. Niedawno kupiłam Effeclar K i na razie jestem równie pozytywnie do niego nastawiona. Za jakiś czas na pewno pojawi się jakaś recenzja i porównanie.

Le Petit Marseillais Lait Hydratant – mleczko nawilżające
Mam dość duży problem z wysuszającą się skórą. Sporą winę ponosi za to woda, która potrafi wysuszyć dosłownie na wiór. To mleczko jest lekkie, szybko się wchłania i ładnie pachnie. A co najważniejsze – całkiem dobrze nawilża. Skóra staje się miękka, nawilżona i pachnąca. Poza tym, ogromnym plusem jest opakowanie z pompką. Ja jestem na tak :)


KOBO Proffesional – Matt Bronzing & Countouring Powder
Ten bronzer to prawdziwy hit! Nie spodziewałam się, że w tej cenie można dostać produkt o cudownym, chłodnym kolorze (Nubian Desert), znakomitej trwałości i tak prosty w aplikacji. Idealnie stworzy nam cienie pod kością policzkową, nada się do konturowania całej twarzy. Poza tym – nie ma mowy, żeby zrobić sobie nim krzywdę! Pięknie się blenduje, nie robi plam. Utrzymuje się na twarzy cały dzień. Na minus jest opakowanie – z plastiku niezbyt wysokiej jakości, ale możemy to mu wybaczyć. Myślę też, że jego odcień jest zdecydowanie zbyt chłodny, żeby się nim trochę „opalić”.

Golden Rose Mineral Terracotta Powder – puder mineralny
Kupiłam odcień najjaśniejszy, ma naturalny kolor i daje satynowe wykończenie. Jeśli akurat nie zależy mi na efekcie matu, omiatam nim twarz. Nadaje skórze zdrowego wyglądu i wyrównuje koloryt. Najczęściej przypudrowuję nim jednak powiekę i obszar pod łukiem brwiowym, żeby utrwalić bazę pod cienie i ułatwić blendowanie. Świetnie nadaje się również do wykańczania makijażu i czyszczenia wszelkich nierówności i niedoskonałości cieniowania, np. w zewnętrznych kącikach ładnie wyrównuje i unosi do góry kształt cieniowania.


My Secret – Face Illuminator powder
Przepiękny rozświetlacz za śmiesznie niską cenę. Daje delikatny efekt tafli, bez żadnych drobinek (pod tym względem jest zdecydowanie ładniejszy, niż Mary Lou, ale za jakiś czas pojawi się porównanie). Efekt można stopniować i uzyskać „mokry policzek” a’la J.Lo. Ma piękny kolor, który powinien pasować każdej karnacji, chyba że jesteście bardzo „chłodne”. Niestety opakowanie jest strasznie kiepskie :(. Ale coś za coś :)


Catrice – Liquid Camouflage
Ten produkt zyskał już chyba miano kultowego. Nie mogłam go nigdzie dostać przez ponad miesiąc. Ale się udało :). Korektor ma całkiem dobre krycie, przyjemną, kremowo-płynną konsystencję, nie jest rzadki, ale nie sprawia też wrażenia bardzo ciężkiego. Ładnie pachnie, przypudrowany nie podkreśla zmarszczek bardziej, niż inne korektory, których używałam. Nie ciemnieje, ale czasem mam wrażenie, że lekko szarzeje. Mi najlepiej się jednak sprawdza jako baza pod cienie. Naprawdę, do tej pory nie miałam lepszej! Zoeva, Avon – są daleko w tyle. Cienie trzymają się od nałożenia aż do momentu zmycia makijażu, praktycznie bez żadnych zmian. A mam tłuste, „trudne” powieki. Bardzo polecam :) 


Real Techniques - Miracle Sponge
Na jej temat nie będę się bardzo rozpisywać, bo chcę przygotować recenzję po dłuższym okresie używania. Na razie powiem tylko, że jest świetna i ją naprawdę lubię. W szczególności do aplikacji korektora pod oczami.

Ben Nye – transparentny puder sypki w kolorze Fair
Kolejny raz bardzo krótko – na temat moich ulubionych pudrów sypkich pojawi się osobny post. Jest świetny do przypudrowania korektora pod oczami :)

Protex – mydło antybakteryjne
Nigdy nie sądziłam, że uznam pranie pędzli za czynności łatwą i przyjemną. A jednak – z tym mydełkiem to możliwe! Nie Biały Jeleń, a właśnie to cudo w oka mgnieniu domywa zaschnięty Revlon CS, ciemne pigmenty z pędzli o białym włosiu, czy gąbki do makijażu. Polecam film o praniu pędzli Agnieszki – Dressed In Mint, bo to tam znalazłam ten produkt. Naprawdę polecam, nie ma lepszego :)

Napiszcie, czy macie któryś z wymienionych przeze mnie produktów i jak Wam się on sprawdził. A może jakiś produkt Was zaciekawił? Chętnie poczytam też o Waszych ulubieńcach :)

Do następnego!


Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: