Czekolada, która nie tuczy - seria o czekoladowych paletach | Zoeva Cocoa Blend

marca 19, 2016

Zoeva to niemiecka marka kosmetyczna, której założycielkami są Zoe i Eva. Powstała w 2008 roku, ale dopiero niedawno zrobiło się o niej głośno, głównie za sprawą sfery beauty - na blogach i Youtube.  Świetne recenzje zbierają przede wszystkim produkowanę przez tę firmę pędzle oraz palety cieni.
Dziś kilka słów o palecie cieni inspirowanej czekoladowymi pralinkami. Właśnie to skojarzenie przychodzi jako pierwsze, gdy patrzymy na zawartość opakowania. Paleta zajmuje średnią półkę cenową i była dwukrotnie tańsza od czekoladki Too Faced. W Polsce można ją dostać głównie online - stacjonarnie nie natknęłam się nigdy na Zoevę. Cena to 89.90 zł, ale ja kupowałam ją w czerwcu za ok. 70 zł. Być może jej popularność wywindowała  (niestety) cenę.

Opakowania paletek marki Zoeva są tekturowe, zamykają się na magnes. Na pewno zajmują mniej miejsca w toaletce, mieszczą się do bagażu, czy kuferka, ale brakuje niestety lusterka. Kolejnym, naprawdę dużym minusem jest to, że paletki BARDZO trudno utrzymać w czystości. Na zdjęciach dokładnie to widać. Ostatnio czyściłam ją tydzień temu i już zdążyła się zabrudzić. Jeśli jesteście wizażystkami, to warto zwrócić na to uwagę, zanim paletkę zaprezentujemy klientce.

Cienie są niesamowicie mocno napigmentowane. Wystarczy lekko dotknąć cienia czubkiem pędzla, by uzyskać wyraźny kolor na powiece. Dla początkujących może być to nieco problematyczne. Ale praca z cieniami jest naprawdę przyjemna. Bardzo ładnie się blendują. Muszę jednak przyznać, że mają tendencję do osypywania i pylenia się, co zresztą widać po wnętrzu opakowania. Trzeba pamiętać o strzepaniu nadmiaru produktu, zanim zaaplikujemy go na powiekę lub wykonywać makijaż oka przed makijażem twarzy.

Porównując  Cocoa Blend do Chocolate Bar - kolory w tej pierwszej są bardziej nasycone, niektóre mają metaliczne, mocno błyszczące wykończenie. Chocolate Bar to subtelne, lekko zgaszone kolory, brak mocno błyszczących cieni na rzecz satynowych i delikatnie opalizujących. Maty Zoevy są  naprawdę bardzo mocno napigmentowane. Poniżej zestawiłam kilka zbliżonych do siebie kolorów.


Trwałość jest bardzo dobra, ale w tym punkcie Too Faced wygrywa u mnie bezapelacyjnie.  Cocoa Blend utrzymuje się w nienaruszonym stanie około 5-6 godzin, Too Faced co najmniej 8 godzin.

Bardzo lubię matowy beż (Bitter Start), który jest jednym z najlepiej napigmentowanych beży w mojej kolekcji. Jednak po jakimś czasie się utlenia i ciemnieje na mojej powiece. Warm Notes to piękny, żurawinowy, opalizujący kolor (marsala była okrzyknięta kolorem poprzedniego roku). Substitute for love jest mocno napigmentowanym matem w odcieniu pomarańczowym, idealny jako kolor transferowy. Freshly Toasted można cudownie pogłębić załamanie powieki. Ale najpiękniejsze jest tu chyba Pure Ganache– efekt płynnego metalu w kolorze bardzo ciepłego złota. Wygląda na powiece dosłownie zjawiskowo!  Oczywiście pozostałe kolory są równie piękne. Najmniej podoba mi się Delicate Acidity, rzadko używam Infusion, a Sweeter End jest trochę za mało napigmentowany.   

Poniżej przedstawiam przykładowy makijaż wykonany tą paletą. Na całą powiekę ruchomą i pod łukiem brwiowym Bitter Start. W załamaniu powieki i lekko powyżej Substitute for love, a następnie pogłębione Freshly Toasted. W zewnętrznym kąciku Subtle Blend, Warm Notes i delikatnie Beans are white. Na dolnej powiece ten ostatni cień roztarty za pomocą Subtle Blend. W wewnętrznym kąciku Pure ganache i Sweeter End.
Czy warto kupić tę paletę? Moim zdaniem tak. Świetna pigmentacja, dobra trwałość i przede wszystkim cudowne, ciepłe, nasycone kolory, dzięki którym możemy wyczarować niezliczoną ilość makijaży. Czego chcieć więcej? Szkoda tylko, że cena podskoczyła do góry. Ale to chyba tylko świadczy o tym, jak ogromnym cieszy się zainteresowaniem z powodu swojej jakości i doboru kolorów.

A jak Wam podoba się ta paletka? Lubicie czekoladowe palety? Może właśnie zastanawiacie się nad zakupem lub już ją macie?


Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

Brak komentarzy: