Too Faced Chocolate Bar - recenzja, swatche, makijaż

lutego 15, 2016

Too Faced Chocolate BarToo Faced Chocolate Bar recenzja

Najdroższa z palet, dostępna stacjonarnie lub online w Sephorze za 179 zł. Warto jednak dokonać zakupu przy okazji zniżek, które regularnie występują w Sephorach.


Cechą charakterystyczną palety jest obłędny, czekoladowy zapach. A wszystko dlatego, że cienie zawierają w swoim składzie proszek kakao. Dzięki temu obcowanie z kosmetykiem to prawdziwa przyjemność.


Skoro już mowa o przyjemności, to muszę przyznać, że praca z tymi cieniami jest cudowna. Mają aksamitną konsystencję i bardzo łatwo się blendują. Na początku byłam nieco rozczarowana stopniem pigmentacji niektórych cieni, szczególnie maty nie do końca przypadły mi do gustu, ich konsystencja wydawała mi się sucha. Zmieniłam więc bazę pod cienie na mojego pewniaka – Zoeva Matte (która niestety od dość dawna nie jest nigdzie dostępna z powodu braków u producenta). Po zmianie bazy (wcześniej był to cień Maybelline Color Tattoo w odcieniu Creme de Nude) sytuacja uległa znacznej poprawie. Poza tym zrozumiałam, że to nie wina słabej pigmentacji, ale subtelnych kolorów. Paleta jest utrzymana w stonowanej, delikatnej stylistyce. Produktem nie narobimy sobie nieestetycznych plam, a uzyskamy pięknie rozblendowany, subtelny makijaż oka, idealny na dzień. Oczywiście kolorystyka tej palety pozwoli nam na wyczarowanie pięknego, klasycznego makijażu wieczorowego. Glam eye, ciemne smoky – wszystko jest w zasięgu naszych pędzli, przy odpowiednim doborze kolorów.

Too Faced Chocolate Bar makijaż Przykładowy dzienny makijaż

Chocolate Bar to paleta, która nie tylko cieszy oko i pięknie pachnie, ale również ma w sobie pewnego rodzaju klasę. Nie znajdziemy tu brokatowych cieni z wielkimi drobinami. Cienie matowe naprawdę są matowe, a opalizujące na oku stają się jakby satynowe o delikatnym, eleganckim blasku. Dla miłośniczek soft look’u paleta będzie idealna. Ale jeśli szukasz metalicznych, mocno błyszczących cieni – możesz się rozczarować. W internecie jest sporo opinii jakoby cienie się mocno osypywały. Ja jestem zdania, że osypują się mniej, niż inne cienie z mojej kolekcji. Przy wykonywaniu ciemnego, wieczorowego smoky na policzku nie powstała mi panda ;). Ogromnym plusem palety jest to, że można nią wykonać kompletny makijaż. Mamy dwa duże cienie, które mogą pełnić rolę bazową lub rozświetlającą (White Chocolate i Champagne Truffle), trzy cienie transferowe (Milk Chocolate, Salted Caramel i Strawberry Bon Bon – pigmentacja tego ostatniego jest jednak bardzo delikatna), cały wybór kolorów idealnych do zaznaczenia załamania powieki i zewnętrznego kącika, a także bardzo ciemny matowy brąz (Triple Fudge), którym z powodzeniem zaznaczymy również linię rzęs, czy namalujemy miękką kreskę. Moje ulubione kolory to: Marzipan (opalizujący beż, który w zależności od światła staje się to złotawy, to szampański, a nawet lekko wpada w róż), Amaretto (satynowy średni brąz wpadający w bordo) i Hazelnut (opalizujący ciepły brąz z delikatnymi drobinkami).



Trwałość cieni jest powalająca. Testowałam je zawsze na bazie, mam tłuste i problematyczne powieki i używanie jakichkolwiek cieni (niezależnie od półki cenowej) bez użycia bazy nie ma najmniejszego sensu. Na bazie z korektora (u mnie Maybelline Affinitone) lub Zoeva Matte trzymają się na powiece w nienaruszonym stanie przez co najmniej 8 godzin. Mówiąc „w nienaruszonym stanie” dokładnie to mam na myśli. Cienie nie bledną, nie zlewają się ze sobą, nic się nie osypuje, ani nie zbiera w załamaniach powieki. Muszę jednak przyznać, że cienie nie polubiły się z cieniem kremowym Maybelline Color Tatoo – tak zachwalanym jako baza. Ale o bazach pod cienie z pewnością będziemy jeszcze mówić.



Podsumowując: na początku chyba źle podeszłam do palety Too Faced. Jednak po kilku dniach doceniłam jej subtelność, łatwość aplikacji i cudowną trwałość. Kolory są przepiękne i myślę, że będą pasowały każdemu typowi urody, są utrzymane w neutralnej tonacji, z delikatnym akcentem tonów chłodnych. Ale to naprawdę niuans. Jest uniwersalna z uwagi na nieskończoną ilość kombinacji, które możemy zastosować w makijażu oka. Znakomity pomysł na prezent, opakowanie i wygląd paletki daje poczucie luksusu. Poza tym – zapach! Jedno jest pewne – jeśli kupisz tę paletę – nie zawiedziesz się :).
PS: Ciągle pracuję nad jakością zdjęć i oświetleniem ;)

Zobacz także

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i obserwację - to dla mnie ogromna motywacja. Zawsze odwiedzam komentujących :)

1 komentarz: